Termometr

Ostatnio rozpoczynam posty cytatami – na dobrą sprawę sam nie wiem czemu, co nie zmienia faktu, że dziś również owej nowej i najpewniej krótkotrwałej tradycji stanie się zadość. Zerknijmy zatem na piękne rymy wielkiego Tuwima, który w wiekopomnej „Lokomotywie” tymi oto słowy komentuje kwestię odczuwalnych temperatur:

Buch - jak gorąco! Uch - jak gorąco! Puff - jak gorąco! Uff - jak gorąco!

Nie wiem jak Wy, ja natomiast w zaistniałych okolicznościach przyrody podpisuję się pod wersami wieszcza obiema rękoma, albowiem słońce prażące niczym ogień z najgorętszych czeluści najgłębszych kręgów piekła i brak deszczu powodują, że odczuwana przeze mnie temperatura oscyluje w okolicy – plus minus circa about – miliona stopni. Tylko jakich? No właśnie – w języku angielskim można pomarudzić na pogodę używając różnych stopni, co ilustrują przykłady:

It is so darn hot that it feels as if the temperature was a million degrees Celsius!

It is freezing today – I bet the temperature is at least -15 degrees Fahrenheit!

The water in the lake is frozen, so it must be well below 0 degrees Centigrade.

Jaka jest różnica między powyższymi określeniami: Celsius, Fahrenheit, Centigrade? Czytajcie dalej, a dowiecie się wszystkiego.

Celsius

Symbol: °C

To najczęściej spotykana forma podawania temperatury na świecie. Obecnie preferowana w Wielkiej Brytanii, jednakże w Stanach Zjednoczonych wciąż ewidentnie niedoceniana – w kraju Wujka Sama stopnie Fahrenheita cieszą się większą popularnością. Nazwa skali pochodzi od nazwiska szwedzkiego naukowca Andersa Celsjusza (1701-1744). W pisowni można stosować zapis słowny (10 degrees Celsius) lub używać symbolu °C (10 °C).

Fahrenheit

Symbol: °F

Skala Fahrenheita nie jest tak elegancka, jak Celsjusza, w której woda zamarza w 0°C, a wrze w 100°C. Sami przyznacie, że liczby 0 i 100 mają w sobie swoisty urok, prostotę, klasę. Tych cech skali Fahrenheita brakuje, przynajmniej gdy spojrzymy na tlenek wodoru, zamarzający w 32°F i wrzący w 212°F. Dlatego też może nieco dziwić fakt, że amerykanie i starsi mieszkańcy Wysp Brytyjskich preferują tę formę podawania temperatury. Za cały galimatias odpowiada Gabriel Fahrenheit (1686-1736), który ów skalę wymyślił. Podobnie jak w przypadku stopni Celsjusza, dozwolony jest zapis słowny (10 degrees Fahrenheit) i symboliczny (10°F).

Centigrade

Mówiąc krótko: Centigrade to przestarzała forma odnosząca się do skali Celsjusza. Nazwa wywodzi się z łaciny i dosłownie oznacza „sto stopni”. Gdy Anders Celsjusz stworzył swą skalę w pierwotnej postaci w roku 1742, nie wiedzieć czemu obrał 0° za punkt wrzenia wody, a 100° za temperaturę zamarzania. Rok później Jean Pierre Cristin zaproponował odwrócenie obranych przez Celsjusza biegunów (0° zamarzanie, 100° wrzenie) i powstałą skalę ochrzcił mianem Centigrade. W roku 1948 gremium naukowców podjęło decyzję, by skalę Cristina przemianować na skalę Celsjusza i tym samym upamiętnić już wówczas nieżyjącego szwedzkiego naukowca.

Różnice między wartościami skali Celsjusza i Fahrenheita

Używając obydwu skali możemy wyrazić dowolną wartość temperatury, lecz co ciekawe tylko przy -40° owe skale będą sobie równe: -40°C = -40°F. By natomiast przekalkulować wartość jednej skali względem drugiej należy użyć nieco odstraszająco wyglądającej (rzecz jasna dla humanistów) formuły:

°C = °F - 32 x (5/9)

Lub, przekształcając powyższy wzór (umysły ścisłe takie rzeczy robią w pamięci…):

°F = °C / (5/9) + 32

Cóż, nie jest to może równanie Schrödingera, ale gdybyście mnie zapytali na ulicy ile dziś mamy stopni Fahrenheita w cieniu, to odparłbym, że zdecydowanie za dużo i już, a jak komuś potrzebne dane szczegółowe, to są takie fajne strony internetowe, aplikacje i tym podobne cuda…