Już na pierwszy rzut oka widać, że patrzenie, widzenie i oglądanie w języku angielskim to dość zagmatwana sprawa. Po pierwsze, by sprawnie, poprawnie i adekwatnie wyrażać się w kwestiach wizualnej percepcji, powinniśmy poznać zasady i konteksty używania trzech podstawowych czasowników z owymi kwestiami związanych, a mianowicie:

  • See (widzieć)
  • Look (patrzeć)
  • Watch (oglądać)

Jak się zapewne domyślacie, każde z powyższych słów cechuje odmienne znaczenie i rzadko kiedy można ich używać zamiennie. Co prawda co poniektórzy śmiałkowie i mądrale zapewne buńczucznie i bezczelnie wytkną paluchem (mimo iż paluchem się nie wytyka) fakt, że w języku polskim również mamy trzy odmienne czasowniki związane z wizją i nikt z tego powodu nie panikuje. Cóż, powiem tylko tyle – być może jest to prawda (na co wskazywałyby tłumaczenia powyższych słówek), ale… Ale język polski już znamy, przez co rzeczony argument niespecjalnie się liczy. To raz, a dwa to to, że angielskie widzenie odmienia się nieregularnie, przynajmniej w przypadku czasownika „see”. Ha! Jak mawia znane (wśród wąskiego grona filologów) porzekadło:

Źdźbło w języku angielskim widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz.

Czy jakoś tak… Ale dość już farmazonów, najwyższy czas wziąć rzeczone czasowniki pod lingwistyczną lupę, by bliżej przypatrzyć się patrzeniu.

Czytaj więcej: Różnica między "look", "see" i "watch" →

Jak zapewne wszyscy doskonale pamiętają, czasownik “remember” w języku angielskim znaczy „pamiętać”. Jednakże anglojęzyczne pamiętanie bywa przewrotne, a to za sprawą dwojakiej natury przybieranych przezeń form oraz znaczeń. Spójrzmy na poniższe przykłady:

  • I remember talking to Jim about his new girlfriend.
  • Remember to talk to Jim about his new girlfriend.

Jak widzimy, po czasowniku “remember” można użyć zarówno bezokolicznika (infinitiveto do sth), jak i formy z końcówką –ing (gerunddoing sth). W zależności od wybranej konstrukcji zmianie ulega znaczenie zdania, co jest typowe, by nie rzec: nagminne dla języka angielskiego, ewidentnie pretendującego do tytułu najbardziej zagmatwanych tworów lingwistycznych w obrębie kilku najbliższych galaktyk. By rzucić nieco światła na mętne mgławice angielskiej gramatyki, niczym rasowi naukowcy lubieżnie rozbierzmy zasady użycia słowa „remember” na czynniki pierwsze!

Czytaj więcej: "Remember to do” czy “remember doing”? →

Gdyby zawierzyć mądrościom ludowym, klechdom, porzekadłom i filmom szpiegowskim (taki, tak!), to prędzej czy później człowiek wpadnie w sidła paradoksów i stanie na rozdrożach logiki. Bo z jednej strony tu i ówdzie można natknąć się na maksymę, jakoby nic nie trwało wiecznie (czyli po angielsku: nothing lasts forever), z drugiej zaś w filmie z Jamesem Bondem z roku 1971 już z samego tytułu dowiadujemy się, że diamenty są wieczne (diamonds are forever). I bądź tu mądry! Oczywiście pierwszy lepszy kosmolog czy fizyk kwantowy puknąłby się (albo nas) w tym miejscu w mózgoczaszkę i popatrzył z politowaniem, ale na całe szczęście entuzjaści języka angielskiego to z reguły istoty o inklinacji do humanizmu. Tak czy owak, wracając do myśli przewodniej – wszystko (za wyjątkiem diamentów) prędzej czy później dobiegnie końca, warto zatem byłoby opanować wyrażenia do owego końca nawiązujące. Tym bardziej, że często popełniamy w tej kwestii błędy, z reguły związane z niewłaściwym użyciem przyimka.

Czytaj więcej: "In the end" czy "at the end"? →

Język angielski jest językiem prawdziwie wyjątkowym, albowiem gdzie nie spojrzymy, w jaki zakamarek angielskiej gramatyki nie zerkniemy, tam znajdziemy butnie i mnogo panoszące się wyjątki i odstępstwa od reguły. Być może prawdą jest, jakoby wyjątki potwierdzały regułę, co nie zmienia faktu, że równocześnie utrudniają naukę i wprowadzają nie lada zamieszanie. Weźmy na przykład angielskie czasowniki nieregularne (irregular verbs), które rozpleniły się i rozpełzły po kartach słowników, zaskakując bogu ducha winnych uczniów swą niecodzienną odmianą. By przygotować Was do konfrontacji z owymi wybrykami lingwistycznej natury, przygotowałem listę 211 najpopularniejszych czasowników nieregularnych, podając formę podstawową, formy past simple i past participle, odmianę w trzeciej osobie liczny pojedynczej oraz formę present participle / gerund. Miłego wkuwania!;-P

Czytaj więcej: Lista czasowników nieregularnych (irregular verbs) →

Damian Lewis, znany brytyjski aktor, w jednym zdaniu trafnie i humorystycznie przedstawia istotę brytyjskość z ledwo co minionej epoki:

It's certainly true that I was brought up in that British amateur tradition, the one which always held that if you were reasonably good at cricket, knew one or two Latin texts and a few zingy Oscar Wilde quotes for dinner parties, you were pretty much ready to go and run some outpost in Hindustan.

Cóż, o ile łacińskie sentencje postrzegam za wątpliwie atrakcyjne, o tyle Oscara Wilde’a cenię niezmiernie i uważam, że na każdym porządnym bankiecie powinno się go cytować! Co zaś się tyczy krykieta… Powszechnie wiadomo, iż zasady tej zagmatwanej gry są tak zmyślnie skonstruowane, by umysły osób pochodzących spoza Wysp Brytyjskich nie były w stanie ich ogarnąć. Zatem ciężko mi wydać jakikolwiek osąd czy opinię na temat bycia dobrym w krykieta w sensie merytorycznym. Natomiast w sensie gramatycznym pozwolę sobie na komentarz, albowiem kwestia zastosowanego w powyższym zdaniu przyimka i jego angielskiego odpowiednika bywa problematyczna.

Czytaj więcej: "Good at" czy "good in"? →

Dawno, dawno temu, w czasach niemalże antycznych, zapoznaliśmy się z kilkoma angielskimi rzeczownikami łacińskiego pochodzenia, które po dziś dzień zachowały odmianę w liczbie mnogiej z czasów Seneki i Cycerona. Jednakże łacina, jakkolwiek popularna i wszędobylska (mimo swej niezaprzeczalnej lingwistycznej martwoty) nie jest jedynym antycznym językiem panoszącym się w angielskich słownikach, a to za sprawą greki – z którą też częstokroć bywa mylona. Dziś poznamy prawidłowe końcówki liczby mnogiej rzeczowników zrodzonych w kraju filozofów zamieszkujących beczki i nigdy niewchodzących do tej samej rzeki. Co ciekawe, wielu native speakerów instynktownie rozpoznaje antyczne pochodzenie owych słów, lecz błędnie utożsamiają je z językiem łacińskim, stosując niepoprawne końcówki liczny mnogiej. Wstyd jak nic. Aby uniknąć demaskującego brak kompetencji faux pas, proponuję rzetelne zapoznanie się z kilkoma najpopularniejszymi przykładami reliktów greki w języku angielskim, ich obecnym znaczeniem i formami liczby mnogiej.

Czytaj więcej: Grecka liczba mnoga angielskich rzeczowników →

W językach w miarę logicznych (np. w języku polskim), gdzie kosmologiczny porządek i relatywny (relatywistyczny?) ład odnajdują odzwierciedlenie w – na ten pierwszy lepszy przykład - wyrażeniach przyimkowych, powiemy:

  • Wsiadłem do samochodu i jestem w samochodzie.
  • Wsiadłem do autobusu i jestem w autobusie.
  • Wsiadłem do pociągu i jestem w pociągu.

Łatwo zaobserwować wręcz skaczącą do oczu analogię, wszystko jest zrozumiałe, sensowne, klarowne – niezależnie od środku transportu używamy tych samych przyimków. Sprawa nieco się komplikuje, gdy jakiś globtroter lub entuzjasta żeglugi zechce ruszyć w morze. Cóż, tu harmonia języka stęka nękana fałszywą nutą:

  • Wszedłem na statek i jestem na statku.

Czytaj więcej: On the bus / In a car →

Ryby i owoce w języku angielskim (szczególnie w liczbie mnogiej) są na tyle lingwistycznie ciężkostrawne, że potrafią przyprawić o mdłości lingwistów uparcie próbujących przetrawić sekret ich gorzkiej gramatycznej natury. Słowniki okazują się marnym remedium na ów przypadłość, jako że odnajdziemy w nich obydwa słowa zarówno w formie rzeczowników policzalnych (regularnych i nieregularnych), jak i niepoliczalnych. Którą zatem formę wybrać i czy w ogóle jest między nimi jakakolwiek różnica?

Czytaj więcej: Problematyczna liczba mnoga: fish / fishes i fruit / fruits →