Wszyscy regularni czytelnicy powszechnie poważanego (z reguły dość głęboko) periodyku „Fakt” zapewne już czytali opublikowany z okazji Dnia Babci artykuł „Dziadkowie! Tak mówią Wasze wnuczki!”, który rozpoczyna się następującymi słowami:

Dziadkom coraz trudniej zrozumieć wnuki. Wszystko z powodu młodzieżowego slangu. Nowe słownictwo wcale nie musi jednak odgradzać dziadków od ukochanych wnuków.

Otóż to! Młodzieżowy slang definitywnie stanowi barierę na drodze porozumienia, której przeskoczenie wymaga nie lada lingwistycznych akrobacji. Na wzór dziadków, również uczniom języka angielskiego ciężko zrozumieć anglojęzyczną młodzież, posługującą się wyrażeniami, o których nie śniło się purystom językowym, przykładnym anglofilom, sędziwym profesorom i młodym klerykom. Obczajmy zatem kilka zajawkowych tekstów, ogarnijmy ten slangowy bajzel, by żaden typ lub maniura z UK nie przysporzyli nam rozkminy i byśmy nie zaliczyli jakiejś niehalo wtopy. Ogarnijcie pierwszą porcję najpopularniejszych slangowych zwrotów w języku angielskim i bez spiny uderzajcie na najbardziej wyczesane ośki w anglojęzycznych rewirach.

Czytaj więcej: Angielski slang - część 1 →

Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się, że w języku angielskim nie kto inny jak Bob jest twoim wujem, od francuskich słów uszy więdną, a z kosmatymi piętami najpewniej nie zdobędziemy zaufania. Dziś przedstawię kolejne trzy idiomy, które zasługują na uwagę chociażby ze względu na swój osobliwy urok. Przed nami szewcy i psie buty, rozmowy bez spodni (wiem, brzmi kusząco;-P) oraz dziurawe dobra konsumpcyjne.

Czytaj więcej: Zabawne angielskie idiomy – część 2 →

Po czym poznamy prawdziwych przyjaciół? Cóż, zapewne istnieje wiele wyznaczników. Irlandzki poeta, prozaik i dramatopisarz Oscar Wilde proponuje następującą definicję:

A true friend stabs you in the front.
(Prawdziwy przyjaciel dźgnie cię od przodu.)

Drogą dedukcji i analogii łatwo można wywnioskować, iż przyjaciele fałszywi nic tylko czają się ze sztyletami na nasze plecy. Iście przerażająca wizja. Wymiar grozy rośnie jeszcze bardziej, gdy uświadomimy sobie, że w języku angielskim owi fałszywi przyjaciele chytrze czyhają za co drugim metaforycznym rogiem słownikowych kart, zastawiając językowe pułapki i prowokując do popełnienia błędu. Przyjrzyjmy się bliżej tym faryzejskim szubrawcom.

Czytaj więcej: False friends, czyli dwulicowe słowa →

Jak powszechnie wiadomo, Brytyjczycy uwielbiają wszystko, co dziwne, pokrętne, nie do końca zgodne z zasadami logiki, a czasami wręcz ostentacyjnie z nimi sprzeczne. Daleko nie trzeba szukać, weźmy na przykład Marmite, co bardziej drastyczne gatunki serów, Monty Pythona, czy też zgoła absurdalne idiomy. I o ile Marmite jest tworem istniejącym we Wszechświecie najpewniej tylko i wyłącznie dlatego, że prawa mechaniki kwantowej – mówiące jakoby wszystko, co możliwe, prędzej czy później nastąpi, trzeba tylko cierpliwie poczekać – pozwalają mu na to, bo przecież nikt o zdrowych (a nawet chorych!) zmysłach, żaden szalony naukowiec, żaden zacierający ręce i demonicznie śmiejący się szarlatan nie ośmieliłby się stworzyć tak okropnie plugawej dla kubków smakowych substancji; więc o ile Marmite stanowi absurd niezrozumiały w sensie kosmologicznym, o tyle idiomy dają się lubić. Jakiś czas temu napisałem o mych dziewięciu ulubionych idiomach z kotami, dziś natomiast czas na nieco bardziej ogólne podejście do tematu, bez szufladkowania i przywilejów.

Czytaj więcej: Zabawne angielskie idiomy →

Na wstępie pragnę wszem i wobec obwieścić, iż poniższy wpis przeznaczony jest tylko i wyłącznie dla pełnoletnich oczu, zatem jeżeli nie ukończyliście jeszcze 18-go roku życia… Cóż, zapewne i tak wszystko przeczytacie, ale wiedzcie, iż robicie to na własną odpowiedzialność, bez zgody, a wręcz wbrew woli autora! Ot co! Gdyby to ode mnie zależało, już byście mieli zasłonięte oczy, tudzież pisemną zgodę na lekturę podpisaną przez obydwoje rodziców i wychowawcę klasy.
 
Formalności stało się zadość, przejdźmy zatem do rzeczy. Dziś zajmiemy się słownictwem z brytyjskiego leksykonu słów, fraz, slangu i terminów związanych z seksem. Tak, tak – wbrew powszechnie panującej opinii okazuje się, że Brytyjczycy istotnie uprawiają seks, czasami nawet bez ubrań. Jak mawiają Pogromcy Mitów: another myth busted! By nieco utrudnić życie najmłodszym czytelnikom, ograniczę się do opisu poniższych słów jedynie w języku angielskim.
 

Czytaj więcej: Słownictwo związane z... ekhem... miłością →

Cóż może być bardziej praktycznego niż dobry idiom z kotem? Poniżej znajdziecie listę mych ulubionych kocich fraz, wraz z definicjami, zdaniami przykładowymi i krótkim komentarzem.
1. as conceited as a barber's cat

very conceited, vain

My friend became as conceited as a barber's cat after she won the award at school.
 
Jak widać w krajach anglojęzycznych koty cyrulików, balwierzy, golibrodów i fryzjerów są tak zarozumiałe i zadufane, że dorobiły się własnego idiomu. Miau.

Czytaj więcej: 9 kocich idiomów →

Niech mnie dunder świśnie i kule biją, jeżeli się mylę, ale śmiem twierdzić, że każdemu od czasu do czasu ciśnie się na usta plugawe słowo. Powodów ku werbalnym ekscesom jest przecież całe multum. Ot, weźmy na przykład aurę, której kaprysy bezustannie ucierają nosa bezsilnym maluczkim mieszkańcom Niebieskiej Planety. Ilekroć wyjdę z domu, ledwie dwa kroki postawię, już mi uszy więdną bombardowane komentarzami przechodniów:
  • Znowu zimno, motyla noga!
  • Pies by trącał taki gorąc!
  • Do diaska z tym deszczem!
  • Do stu tysięcy fur beczek zardzewiałych kartaczy, co to za umiarkowana temperatura!
Przyznajcie sami – mocne słowa. Nawet nie próbuję cytować wiązanek sypanych w bardziej drastycznych okolicznościach, dajmy na to jak się ktoś potknie, ukłuje igłą cerując skarpety, czy upuści czytaną w wannie książkę. Tak, tak – kiwacie głowami, rumiani na samą myśl o lingwistycznych bezeceństwach inspirowanych powyższymi niefortunnymi wypadkami. Aczkolwiek ciężko przeciwstawić się naszej ludzkiej naturze i niekiedy najzwyczajniej w świecie trzeba (ba! nawet wpada) dać werbalny upust emocjom i niedwuznacznie obwieścić poglądy najbliższemu otoczeniu. Co jednak uczynić, gdy owo otoczenie jest obcokrajowe? Przecież nasze psie krwie i kurcze pióra mogą okazać się nieadekwatne, zmarnowane, niedocenione. Na samą myśl o odbiorcach lekce sobie ważących diaski, dundry, czorty, furgony beczek i tym podobne licha aż mnie pieron strzela! Na szczęście remedium na ów problem jest banalnie proste, choć wiąże się – niech to gęś kopnie! – z nauką kilku zwrotów.

Czytaj więcej: Grzeczne przekleństwa, czyli Minced oaths →