Dzisiaj zajmiemy się słownictwem związanym z jednostkami miary popularnych rzeczowników niepoliczalnych w języku angielskim. Jak sama nazwa wskazuje, rzeczowniki niepoliczalne są – mówiąc bez ogródek – przeokropnie kłopotliwe, gdy zachodzi potrzeba ich liczenia, a trzeba Wam wiedzieć, iż istotnie takowe sytuacje w życiu się zdarzają. Przewrotna proza codzienności może nam rzucić pod nogi kłodę w postaci konieczności skrzętnej kalkulacji ilości mąki, soku, płatków śniadaniowych czy dżemu do kupienia; może też się zdarzyć, że niezbędnym będzie precyzyjne określenie ilości sera na kanapkę czy cukru do kawy; lub (w najgorszym wypadku) zdefiniowanie ilości papieru toaletowego, który właśnie się skończył, lecz fakt ów został przez nas przeoczony i jesteśmy zdani na łaskę znajdujących się w zasięgu naszego głosu anglojęzycznych łaskawców. Bo oczywiście powyższe ewentualności należy rozpatrywać w kontekście anglojęzycznym, co nie dość, że dodaje dramatyzmu sytuacji, to na dokładkę skłania do refleksji na temat rzeczonych jednostek miary. Przyjrzyjmy się bliżej tym najbardziej powszechnym.

Czytaj więcej: Jednostki miary rzeczowników niepoliczalnych →

W języku angielskim można odnaleźć całe mnóstwo słów czy fraz, które często są ze sobą mylone, niewłaściwie używane lub błędnie rozumiane. Dzieje się tak, ponieważ rzeczone słowa - zapewne za sprawą wszędobylskich sił nieczystych tudzież niesprzyjającej koniunkcji planet (albo nawet i sfer!) – wyglądają podobnie, brzmią podobnie, albo (w najgorszym wypadku) wyglądają i brzmią podobnie na raz, co stanowi istne apogeum lingwistycznej złośliwości. Tak więc po raz kolejny musimy przywdziać równie symboliczną co metaforyczną pelerynę, zakasać rękawy i poprzez cierpliwą naukę, jak na językowych bohaterów przystało, wyplenić zło czyhające na nieświadomych uczniów. W odwiecznej walce pomoże nam poniższa lista, która przedstawia różnice między kilkoma notorycznie mylonymi zwrotami.

Czytaj więcej: Często mylone słowa →

Cóż może być ciekawszego i bardziej intrygującego od idiomów w języku angielskim? Prawdę mówiąc – całe mnóstwo rzeczy. Lecz nawet jeżeli nie jesteście zagorzałymi fanami anglojęzycznej idiomatyki, to tak czy owak istnieje spora szansa, że dzisiejsza porcja fraz i wyrażeń trafi do Waszych serc – prosto przez żołądek, albowiem motywem przewodnim niniejszego wpisu jest jedzenie. Językowych entuzjastów z apetytem na sowitą porcję słownictwa przestrzegam przed ślinieniem się, które nie dość, że utrudnia wymowę, to na domiar złego może zostać błędnie odczytane jako brak dobrych manier. Serwowane poniżej idiomy okraszone są definicją w języku angielskim oraz przykładami.

Czytaj więcej: Angielskie idiomy z jedzeniem →

Można by pomyśleć, że kwestie tak tuzinkowe i głęboko zakorzenione w prozie codzienności, jak nazwy palców w języku angielskim, wszyscy mają – że tak powiem - w małym palcu. Rzeczywistość jednak zdaje się w tym miejscu pokazywać środkowy palec, jako że wiedza odnośnie palców niejednokrotnie między owymi palcami przelatuje, pozostawiając jedynie palczaste echa niejasnych skojarzeń. Dlatego też dziś bliżej przyjrzymy się palcom, zarówno tym u dłoni, jak i nóg; omówimy też związane z nimi idiomy, a wszystko to po to, by tematykę palców znać jak własne… no, pięć palców… Co więcej, dam Wam nie tylko palec, ale i całą rękę, albowiem słownictwu związanemu z jej budową też poświęcimy kilka chwil.

Czytaj więcej: Nazwy palców w języku angielskim →

Te dwa podejrzane, by nie rzec: szemrane skróty często bywają źródłem nieporozumień, pomyłek tudzież omyłek, znaczeniowego zamieszania i – mówiąc bez ogródek - przysparzają biednym użytkownikom języka angielskiego tyle problemów, jakby chytrze uknuł i ukuł je sam diabeł. Powyższe stwierdzenie odnośnie etymologii wziętych na ruszt wyrażeń niewiele mija się z prawdą, albowiem zarówno „i.e.”, jak i „e.g.” zawdzięczają swą egzystencję łacinie, powszechnie uznawanej za kolebkę wszelkiego lingwistycznego zła. Nic zatem dziwnego, że skróty te mieszają w anglojęzycznych głowach, skoro są niczym innym jak wciąż drgającymi mackami dawno wymarłego języka, który do dziś nawiedza mnie w koszmarach nocnych (trauma ze studiów). By uchronić Was od przepadnięcia w osnutym łacińskim mrokiem labiryncie współczesnej angielszczyzny, podzielę się kilkoma radami odnośnie użycia „i.e.” oraz „e.g.” i omówię ich znaczenie.

Czytaj więcej: Różnica między I.e. oraz E.g. →

W poprzednim wpisie poznaliśmy trzynaście sposobów na przywitanie się w języku angielskim, dziś natomiast przyszedł czas na pożegnania – bo przecież gdy powiedziało się „a”, należy prędzej czy później powiedzieć „b” i po każdym, jakkolwiek długim czy miłym spotkaniu nadchodzi w końcu pora na ostatnie słowo. By nie kusić losu i nie wywoływać numerologicznego wilka z lasu, odejdę od pechowej trzynastki na rzecz dużo bardziej neutralnej dziesiątki, przyjaźniejszej człowiekowi (da się na paluchach zliczyć…), cieszącej oko swą krągłą, rubensowską wręcz formą. Zaznaczam też, iż na poniższej liście zabraknie pożegnań niewerbalnych, co nie znaczy, że w krajach anglojęzycznych nie macha się na do widzenia. Macha się, macha, a jakże, choć ów element mowy ciała bynajmniej nie jest obowiązkowy. Tak więc przejdźmy do aspektów lingwistycznych, pozostawiając cielesność na inną okazję.

Czytaj więcej: 10 sposobów na pożegnanie się po angielsku →

Zastanawiacie się zapewne, po co nam aż 13 (słownie: trzynaście!) sposobów na przywitanie się w języku angielskim. Dlaczego tak kolosalna, wręcz przytłaczająca swym ogromem, niedająca się zliczyć na palcach obu rąk, a na domiar złego pechowa liczba? Czy nie wystarczyłby jeden sposób, maksymalnie dwa? Ano nie bardzo, jako że Anglicy nie przepadają za powtarzaniem się, przez co w anglojęzycznym towarzystwie dobrze jest użyć na przywitanie innej frazy niż ta, którą posłużył się nasz rozmówca. Co więcej, jako że człowiek – rzekomo – należy do zwierzów stadnych, prawdopodobnie od czasu do czasu przyjdzie Wam przywitać się z całym mówiącym po angielsku stadem, a wtedy znajomość licznych adekwatnych sformułowań może okazać się zbawienna dla naszej oryginalności, uprzejmości, elokwencji i tym podobnych jakże pożądanych cech osobowości. Dlatego też bez dalszej zwłoki i zbędnych ceregieli zabierzmy się za przyswajanie przywitań na każdą okazję, by świecić przykładem w mroku ignorancji.

Czytaj więcej: 13 sposobów na przywitanie się po angielsku. →

Ostatnio poznaliśmy kilka podstawowych słówek w języku angielskim związanych z jesienią. Mam nadzieję, że od tamtego czasu zdążyliście już rzucić kogoś szyszką (jeżeli nie, to polecam rozpatrzyć tę kuszącą perspektywę) i z utęsknieniem czekacie na kasztany oraz żołędzie, by w domowym zaciszu stworzyć z nich miniaturę psa. Ach, jesień! Jednakże jesień to nie tylko swawole, harce, tańczące na wietrze liście i zwiewne babie lato. Z ową porą roku związane są też poważniejsze sprawy, jak na przykład idiomy. I bynajmniej nie mam na myśli oklepanych idiomów polskich, które zapewne niejednokrotnie gościły na waszych językach, co to to nie! Chciałbym poruszyć kwestię bardziej intrygującą, większej wagi lingwistycznej (w kontekście czytanego przez Ciebie bloga, ma się rozumieć), a mianowicie jesienne idiomy po angielsku. Poniżej znajdziecie przykłady najokazalszych przedstawicieli rzeczonego gatunku, wraz z tłumaczeniami, definicjami, zdaniami… Nic, tylko się uczyć!

Czytaj więcej: Jesienne idiomy →