Dzisiaj zajmiemy się słownictwem związanym z jednostkami miary popularnych rzeczowników niepoliczalnych w języku angielskim. Jak sama nazwa wskazuje, rzeczowniki niepoliczalne są – mówiąc bez ogródek – przeokropnie kłopotliwe, gdy zachodzi potrzeba ich liczenia, a trzeba Wam wiedzieć, iż istotnie takowe sytuacje w życiu się zdarzają. Przewrotna proza codzienności może nam rzucić pod nogi kłodę w postaci konieczności skrzętnej kalkulacji ilości mąki, soku, płatków śniadaniowych czy dżemu do kupienia; może też się zdarzyć, że niezbędnym będzie precyzyjne określenie ilości sera na kanapkę czy cukru do kawy; lub (w najgorszym wypadku) zdefiniowanie ilości papieru toaletowego, który właśnie się skończył, lecz fakt ów został przez nas przeoczony i jesteśmy zdani na łaskę znajdujących się w zasięgu naszego głosu anglojęzycznych łaskawców. Bo oczywiście powyższe ewentualności należy rozpatrywać w kontekście anglojęzycznym, co nie dość, że dodaje dramatyzmu sytuacji, to na dokładkę skłania do refleksji na temat rzeczonych jednostek miary. Przyjrzyjmy się bliżej tym najbardziej powszechnym.

Czytaj więcej: Jednostki miary rzeczowników niepoliczalnych →

Dzisiaj zaczynamy z kolokwialnej grubej rury, albowiem mam dla Was nie lada pytanie: co łączy romantyczne pocałunki pod jemiołą, garby wielbłądów (a także dromaderów!), rozkład liter na klawiaturze QWERTY, psy pałaszujące czekoladę, wznoszenie toastów oraz łyżki, noże i widelce? Cóż, entuzjaści pleniących się wszędzie teorii spiskowych zapewne już w połowie powyższego zdania zdołali dostrzec poszlaki niezbicie dowodzące istnienia rządzących światem jaszczurów z kosmosu, jednakże prawidłowa odpowiedź nie jest tak oczywista. Otóż elementem łączącym wymienione rzeczy okazuje się seria podcastów „Today I Found Out”, traktujących o ciekawostkach, intrygujących faktach z różnych dziedzin, oraz popularnych mitach. Całość oczywiście w języku angielskim – i to nie byłe jakim!

Czytaj więcej: Podcast Today I Found Out →

Nie chcę niczego sugerować, a przynajmniej nie na głos i nie nazbyt ostentacyjnie, ale odnoszę wrażenie, jakoby sugestie w języku angielskim przysparzały problemów wielu Bogu ducha winnym uczniom, którzy - zapewne w dobrej wierze – niejednokrotnie popełniają błędy, zmagając się ze śliskim niczym piskorz czasownikiem „suggest”. Cały szkopuł z rzeczonymi anglojęzycznymi sugestiami w tym, że czasownik „suggest”, pozornie niewinny, potulny, robiący maślane oczy do potencjalnego użytkownika, w istocie wykazuje się nie lada chytrością oraz dwulicowością – i to w tym najgorszym sensie, albowiem paskudnik używany jest w zdaniu inaczej niż jakikolwiek inny angielski czasownik. Sugeruję zatem, abyśmy wzięli drania na ruszt, ze wszystkich stron obrócili i przypatrzyli się wnikliwie możliwym konstrukcjom z niesfornym „suggest”.

Czytaj więcej: Jak używać czasownika "suggest"? →

Temat lekcji: tryb rozkazujący w języku angielskim
Wykonawca: Diana Krall
Utwór: Peel me a grape

Jako że zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, zapewne spodziewaliście się wpisu o adekwatnej tematyce – a tu proszę! Nie dość, że tryb, to jeszcze rozkazujący; i jakbyście nie szukali, jakbyście nie szperali i węszyli - nie znajdziecie w dzisiejszej lekcji ani grama pierników, ani cienia choinki, o figlarnym brzęku tłuczonej bombki nie wspominając. Jednakże jak powszechnie wiadomo, okres świąteczny łączy się z rozpustą i dogadzaniem, które – o czym za chwilę przekonamy się słuchając Diany Krall – są poniekąd związane z omawianym tematem. No bo jak inaczej zwerbalizować zachciankę, jasno dać do zrozumienia domownikom, że tu i teraz, bez zwłoki i grymaszenia ktoś powinien, dajmy na to, obrać nam ze skórki winogrono? Otóż inaczej po prostu się nie da, a nawet jeżeli się da, to brzmi to nazbyt uprzejmie i pokracznie i życia szkoda na elaboraty w stylu:

Would you be so kind as to possibly peel me a grape?

O ileż łatwiej, przyjemniej i przede wszystkim szybciej wyrazić swe życzenie tak, jak robi to Diana Krall:

Czytaj więcej: Lekcja muzyczna: tryb rozkazujący →

W języku angielskim można odnaleźć całe mnóstwo słów czy fraz, które często są ze sobą mylone, niewłaściwie używane lub błędnie rozumiane. Dzieje się tak, ponieważ rzeczone słowa - zapewne za sprawą wszędobylskich sił nieczystych tudzież niesprzyjającej koniunkcji planet (albo nawet i sfer!) – wyglądają podobnie, brzmią podobnie, albo (w najgorszym wypadku) wyglądają i brzmią podobnie na raz, co stanowi istne apogeum lingwistycznej złośliwości. Tak więc po raz kolejny musimy przywdziać równie symboliczną co metaforyczną pelerynę, zakasać rękawy i poprzez cierpliwą naukę, jak na językowych bohaterów przystało, wyplenić zło czyhające na nieświadomych uczniów. W odwiecznej walce pomoże nam poniższa lista, która przedstawia różnice między kilkoma notorycznie mylonymi zwrotami.

Czytaj więcej: Często mylone słowa →

Cóż może być ciekawszego i bardziej intrygującego od idiomów w języku angielskim? Prawdę mówiąc – całe mnóstwo rzeczy. Lecz nawet jeżeli nie jesteście zagorzałymi fanami anglojęzycznej idiomatyki, to tak czy owak istnieje spora szansa, że dzisiejsza porcja fraz i wyrażeń trafi do Waszych serc – prosto przez żołądek, albowiem motywem przewodnim niniejszego wpisu jest jedzenie. Językowych entuzjastów z apetytem na sowitą porcję słownictwa przestrzegam przed ślinieniem się, które nie dość, że utrudnia wymowę, to na domiar złego może zostać błędnie odczytane jako brak dobrych manier. Serwowane poniżej idiomy okraszone są definicją w języku angielskim oraz przykładami.

Czytaj więcej: Angielskie idiomy z jedzeniem →

Jakiś czas temu poświęciliśmy odrobinę uwagi etymologii nazw dni tygodnia w języku angielskim, które to – jak się okazało – swymi korzeniami sięgają panteonu bóstw licznych kultur, wliczając antyczne Imperium Rzymskie. Dziś przyszła kolej na nazwy miesięcy, jako że prawdziwi lingwiści z krwi i kości nie powinni ograniczać perspektywy czasowej do raptem siedmiu dni – co to, to nie! Prawdziwy lingwista - nie jakiś tam dyletant, obibok czy lekkoduch – powinien tuż po zapoznaniu się ze słowem „kalendarz” raz dwa zgłębić arkana wszelkiej lingwistycznej wiedzy z owym kalendarzem związanej. I być może powyższe stwierdzenie wcale nie opisuje faktycznego stanu rzeczy, lecz nie przeszkodzi nam to w rzuceniu okiem na pochodzenie nazw miesięcy oraz rzeczonego słowa „kalendarz”, którego etymologia wydaje się być całkiem ciekawa.

Czytaj więcej: Pochodzenie angielskich nazw miesięcy →

Można by pomyśleć, że kwestie tak tuzinkowe i głęboko zakorzenione w prozie codzienności, jak nazwy palców w języku angielskim, wszyscy mają – że tak powiem - w małym palcu. Rzeczywistość jednak zdaje się w tym miejscu pokazywać środkowy palec, jako że wiedza odnośnie palców niejednokrotnie między owymi palcami przelatuje, pozostawiając jedynie palczaste echa niejasnych skojarzeń. Dlatego też dziś bliżej przyjrzymy się palcom, zarówno tym u dłoni, jak i nóg; omówimy też związane z nimi idiomy, a wszystko to po to, by tematykę palców znać jak własne… no, pięć palców… Co więcej, dam Wam nie tylko palec, ale i całą rękę, albowiem słownictwu związanemu z jej budową też poświęcimy kilka chwil.

Czytaj więcej: Nazwy palców w języku angielskim →