Temat lekcji: Co znaczy “Ain’t” i dlaczego nie należy tej formy używać
Wykonawca: Van Halen
Utwór: Ain't talkin' 'bout love

Pobieżne szperanie w przepastnych zasobach Internetu w trymiga uświadomi szperaczy, iż istotnie forma „Ain’t” w języku angielskim zdaje się funkcjonować. Nie dość, że występuje w słownikach (również tych górnolotnych, z metką Oxford), to i w kulturze anglo-amerykańskiej panoszy się to tu, to tam. Na przykład kwestia otwierająca pierwszy w historii mówiony film – „The Jazz Singer” – brzmi następująco:

Wait a minute, wait a minute! You ain't heard nothin' yet!

Dzieci w anglojęzycznych krajach grają w gumę (taka zabawa uliczna z epoki telefonów na kablu i 5 kanałów w TV) tudzież skaczą na skakance w rytm rymowanki:

Don't say ain't or your mother will faint,
Your father will fall in a bucket of paint,
Your sister will cry, your brother will die,
Your cat and dog will call the FBI.

I w końcu legendarny hit z równie legendarnym gitarowym riffem zespołu Van Halen nosi tytuł „Ain't talkin' 'bout love”. Tymi też słowy rozpoczyna się refren kawałka, o czym zresztą przekonacie się na własne uszy słuchając, do czego gorąco zachęcam.

Jak zapewne zdążyliście wydedukować z cytowanej kilka linijek wyżej rymowanki, mimo licznych przykładów użycia i wpisów słownikowych, slangowe wyrażenie „Ain’t” nie cieszy się uznaniem lingwistów i w zdecydowanej większości przypadków uważane jest za błędne. Kiedy zatem można go bezkarnie używać? Ano… Zacznijmy od początku.

Czytaj więcej: Lekcja muzyczna: Co znaczy “Ain’t” i dlaczego nie należy tej formy używać →

Wyrażenia “have gone to” oraz “have been to” są równie powszechnie używane, co mylone – zapewne za sprawą ich relatywnej bliskoznaczności i podobieństwa formy. Ewidentnie ktoś na wskroś złośliwy, w szkarłatnej pelerynie, zacierając ręce, podkręcając i tak już złowieszczo zadarty wąs chytrze wykoncypował, że można by konfundować uczniów języka angielskiego, używając następujących zwrotów w czasie present perfect:

  • Have/has gone to the bank/shop/kitchen/swimming pool/etc.
  • Have/has been to the bank/shop/kitchen/swimming pool/etc.

Zamieszanie wynika z faktu, że powyższe wyrażenia – mimo pozornego podobieństwa - mają nieco odmienne znaczenia i konteksty użycia, którym poświęcimy trochę uwagi w ramach odwiecznej walki z lingwistycznymi siłami nieczystymi, by ład i porządek zapanowały w naszej anglojęzycznej mowie.

Czytaj więcej: Różnica między “have gone to” i “have been to” →

Międzynarodowy dzień mówienia jak pirat (International Talk Like a Pirate Day) zrodził się w roku 1995 za sprawą dwóch jednogłowych piratów: Johna Baura (pseudonim Ol' Chumbucket) oraz Marka Summersa (pseudonim Cap'n Slappy), którzy doszli do niepodważalnie logicznego wniosku, jakoby każdego roku w dniu 19 września każdy obywatel świata powinien mówić jak pirat. Dzień ten został uznany za święto przez Kościół Latającego Potwora Spaghetti. Ponieważ blog ten poświęcony jest językowi angielskiemu, dziwnym nie jest, że zajmiemy się dziś anglojęzyczną piracką mową, która to – niezależnie od naszych przekonań religijnych – może przysporzyć nie lada frajdy i dodać pikanterii do naszej codziennej komunikacji, przynajmniej raz do roku. I niech mnie kule biją, jeżeli jestem w błędzie! Zatem do dzieła – rzućmy jednookim okiem na podstawy języka wilków morskich, a także na nieco bardziej wyrafinowane frazy, których piraci używają jako teksty na podryw… Arrr!

Czytaj więcej: Talk Like a Pirate Day →

Jak powszechnie wiadomo, język angielski należy do grupy języków – mówiąc eufemistycznie – mało elastycznych pod względem szyku wyrazów. Po angielsku taką restrykcyjną, mało wyluzowaną, wapniacką wręcz składnię określamy mianem „fixed word order”. Z reguły przez szyk wyrazów rozumiemy położenie podmiotu, orzeczenie i dopełnienia w zdaniu, lecz okazuje się, że i przymiotnikiw języku angielskim należy ustawiać w ściśle określonej kolejności. Warto zatem przeanalizować prawidła ich stosowania, jako że przymiotnik to doprawdy poręczna i przydatna część mowy – opisze wszystko od wagi i gabarytów, przez wiek, kształt, kolor, po bardziej abstrakcyjne własności, jak zastosowanie, pochodzenie czy względna atrakcyjność tudzież powabność. By nasze opisy były jak najbardziej precyzyjne, niekiedy trzeba połączyć kilka przymiotników. I tu pojawia się problem – otóż, są przymiotniki równe i równiejsze, a każdy z nich ma swoje konkretne miejsce w hierarchii, której już za chwil kilka wnikliwie się przyjrzymy.

Czytaj więcej: Kolejność przymiotników w języku angielskim →

Karol Marks skomentował poglądy Hegla jakoby historia przejawiała ciągoty do powtarzania się tymi oto słowy:

Hegel powiada gdzieś, że wszystkie historyczne fakty i postacie powtarzają się, rzec można, dwukrotnie. Zapomniał dodać: za pierwszym razem jako tragedia, za drugim jako farsa.

Dziś zerkniemy na garść historycznych faktów rodem z Wielkiej Brytanii, tym samym podważając zarówno Hegla, jak i nieco bardziej precyzyjnego Marksa, albowiem już niebawem na własne oczy przekonacie się, że niektóre wydarzenia są po prostu niepowtarzalne i eklektycznie tragikomiczne. Meritum dzisiejszego wpisu będą stanowić niepraktyczne prezenty z kart historii, w postaci nabiału o zaskakujących gabarytach oraz kilku czworonogów bynajmniej nie będących szczeniaczkami.

Czytaj więcej: Zabawne fakty z kart historii Anglii - niepraktyczne prezenty →

Myślą przewodnią TED jest slogan „Ideas worth spreading”, czyli „Idee warte szerzenia”. Na dobrą sprawę już sama idea szerzenia idei wartych szerzenia zasługuje na uwagę, a to raptem wierzchołek ideowej góry lodowej pełnej skarbów nieprzebranych! Ale do rzeczy - za akronimem TED kryją się słowa „Technology, Entertainment, Design”, a projekt ów jest niczym innym jak serią konferencji, prezentacji i wystąpień równie prominentnych, co eminentnych jednostek. Projekt zrodził się w głowie Richarda Saul Wurmana, który zorganizował pierwszą konferencję w roku 1984. W 2001 pieczę nad TED przejął Chris Anderson, po dziś dzień pełniący funkcję swoistego kuratora, czuwającego nad konferencjami i przemówieniami dostępnymi dla nas na stronie TED.com.

Czytaj więcej: TED Talks →

Dzisiejszy wpis może być zabarwiony nieco pesymistycznie, lecz porusza kwestię na tyle istotną, że należy przymknąć oko na barwy ciemniejszej strony mocy i dzielnie czytać, nie roniąc rzewnych łez. Skąd ów pesymizm? Ano, rzekomo szczęśliwi czasu nie liczą, a już na pewno nie na głos, toteż temat wymawiania lat kalendarzowych w języku angielskim (a zatem, poniekąd, ich jawnego liczenia!) potencjalnie robi z nas jednostki nieszczęśliwe. Przyznacie jednak, że jakkolwiek dramatycznie by to nie wyglądało, bywają w życiu sytuacje, kiedy kontekst stawia nas pod murem i chcąc nie chcąc po prostu trzeba na głos czas policzyć. Nieszczęśnicy anglojęzyczni, by dodać tragizmu, utrudniają sobie i innym owo liczenie, wymawiając kalendarzowe lata na wiele pokrętnych sposobów. Na całe szczęście w tym rozpaczliwym szaleństwie jest metoda, a mówiąc ściślej - kilka reguł, którym przyjrzymy się bliżej.

Czytaj więcej: Wymowa lat kalendarzowych →

Słowa “eminent” oraz “prominent” są eleganckimi, kusząco brzmiącymi, nierzadko praktycznymi i definitywnie problematycznymi przymiotnikami w języku angielskim, a rzeczona problematyczność wynika z różnicy między nimi, która nie dość, że jest nikła i często zależy od subiektywnego widzimisię, to jeszcze zdaje się zacierać w niektórych kontekstach. Zresztą co tu dużo mówić – w naszej mowie ojczystej co bardziej elokwentni krasomówcy posługują się polskimi odpowiednikami o następujących definicjach (według słownika PWN):

  • eminentny - wybitny, znakomity
  • prominentny - zajmujący eksponowane stanowisko w jakimś środowisku

Przyznacie sami, że różnice między „wybitnością” a „zajmowaniem eksponowanego stanowiska” niekiedy bywają kwestią sporną, choć oczywiście nie zawsze. Wystarczy włączyć telewizor wieczorową porą, by ujrzeć całe mnóstwo wielce eksponowanych, acz mało wybitnych person.

Czytaj więcej: Różnica między "eminent" i "prominent" →