Ostatnio rozpoczynam posty cytatami – na dobrą sprawę sam nie wiem czemu, co nie zmienia faktu, że dziś również owej nowej i najpewniej krótkotrwałej tradycji stanie się zadość. Zerknijmy zatem na piękne rymy wielkiego Tuwima, który w wiekopomnej „Lokomotywie” tymi oto słowy komentuje kwestię odczuwalnych temperatur:

Buch - jak gorąco! Uch - jak gorąco! Puff - jak gorąco! Uff - jak gorąco!

Nie wiem jak Wy, ja natomiast w zaistniałych okolicznościach przyrody podpisuję się pod wersami wieszcza obiema rękoma, albowiem słońce prażące niczym ogień z najgorętszych czeluści najgłębszych kręgów piekła i brak deszczu powodują, że odczuwana przeze mnie temperatura oscyluje w okolicy – plus minus circa about – miliona stopni. Tylko jakich? No właśnie – w języku angielskim można pomarudzić na pogodę używając różnych stopni, co ilustrują przykłady:

Czytaj więcej: Celsius, Fahrenheit, Centigrade – czyli temperatura w języku angielskim →

Jak mawiał trener Piechniczek:

Jeśli chcesz grać w piłkę, musisz myśleć jak piłka.

Podobnie sprawy się mają z językiem angielskim, albowiem jeżeli chcesz mówić po angielsku, musisz myśleć jak anglik. Nie w każdej kwestii, ma się rozumieć. Na przykład można odczuwać brak inklinacji do formowania kolejki tam, gdzie liczba czekających na coś osób jest większa lub równa 2. Nie trzeba czuć pociągu do meloników i cylindrów. Ani trochę nie jest też koniecznym odczuwanie potrzeby rozmawiania o dżdżystej aurze, gdy tylko spostrzeżemy jakiegoś nieboraka z parasolem. Ale w sensie lingwistycznym, w sensie gramatycznym, słownikowym i idiomatycznym istotnie wypadałoby myśleć jak anglik. Byście mogli o konceptualny krok zbliżyć się do naturalnego języka angielskiego, poświęćcie 3 minuty tygodniowo na przesłuchanie przydatnego podcastu BBC o nazwie The English We Speak.

Czytaj więcej: Podcast BBC - The English We Speak →

Damian Lewis, znany brytyjski aktor, w jednym zdaniu trafnie i humorystycznie przedstawia istotę brytyjskość z ledwo co minionej epoki:

It's certainly true that I was brought up in that British amateur tradition, the one which always held that if you were reasonably good at cricket, knew one or two Latin texts and a few zingy Oscar Wilde quotes for dinner parties, you were pretty much ready to go and run some outpost in Hindustan.

Cóż, o ile łacińskie sentencje postrzegam za wątpliwie atrakcyjne, o tyle Oscara Wilde’a cenię niezmiernie i uważam, że na każdym porządnym bankiecie powinno się go cytować! Co zaś się tyczy krykieta… Powszechnie wiadomo, iż zasady tej zagmatwanej gry są tak zmyślnie skonstruowane, by umysły osób pochodzących spoza Wysp Brytyjskich nie były w stanie ich ogarnąć. Zatem ciężko mi wydać jakikolwiek osąd czy opinię na temat bycia dobrym w krykieta w sensie merytorycznym. Natomiast w sensie gramatycznym pozwolę sobie na komentarz, albowiem kwestia zastosowanego w powyższym zdaniu przyimka i jego angielskiego odpowiednika bywa problematyczna.

Czytaj więcej: "Good at" czy "good in"? →

Dzisiaj kontynuujemy zajawkę na slang w języku angielskim, bez którego ciężko wymiatać na anglojęzycznych dzielniach. Toteż zapodaję kolejną porcję niewąskich (a wręcz grubych i na wypasie) motywów, byście nie zamulali wydygani przed nieco bardziej obcykanymi ziomusiami i foczkami z UK. Bez dalszej zwłoki jedziemy prosto z centrali na pełnym oriencie – kąsajcie temat!

Czytaj więcej: Angielski slang - część 2 →

Dawno, dawno temu, w czasach niemalże antycznych, zapoznaliśmy się z kilkoma angielskimi rzeczownikami łacińskiego pochodzenia, które po dziś dzień zachowały odmianę w liczbie mnogiej z czasów Seneki i Cycerona. Jednakże łacina, jakkolwiek popularna i wszędobylska (mimo swej niezaprzeczalnej lingwistycznej martwoty) nie jest jedynym antycznym językiem panoszącym się w angielskich słownikach, a to za sprawą greki – z którą też częstokroć bywa mylona. Dziś poznamy prawidłowe końcówki liczby mnogiej rzeczowników zrodzonych w kraju filozofów zamieszkujących beczki i nigdy niewchodzących do tej samej rzeki. Co ciekawe, wielu native speakerów instynktownie rozpoznaje antyczne pochodzenie owych słów, lecz błędnie utożsamiają je z językiem łacińskim, stosując niepoprawne końcówki liczny mnogiej. Wstyd jak nic. Aby uniknąć demaskującego brak kompetencji faux pas, proponuję rzetelne zapoznanie się z kilkoma najpopularniejszymi przykładami reliktów greki w języku angielskim, ich obecnym znaczeniem i formami liczby mnogiej.

Czytaj więcej: Grecka liczba mnoga angielskich rzeczowników →

Wszyscy regularni czytelnicy powszechnie poważanego (z reguły dość głęboko) periodyku „Fakt” zapewne już czytali opublikowany z okazji Dnia Babci artykuł „Dziadkowie! Tak mówią Wasze wnuczki!”, który rozpoczyna się następującymi słowami:

Dziadkom coraz trudniej zrozumieć wnuki. Wszystko z powodu młodzieżowego slangu. Nowe słownictwo wcale nie musi jednak odgradzać dziadków od ukochanych wnuków.

Otóż to! Młodzieżowy slang definitywnie stanowi barierę na drodze porozumienia, której przeskoczenie wymaga nie lada lingwistycznych akrobacji. Na wzór dziadków, również uczniom języka angielskiego ciężko zrozumieć anglojęzyczną młodzież, posługującą się wyrażeniami, o których nie śniło się purystom językowym, przykładnym anglofilom, sędziwym profesorom i młodym klerykom. Obczajmy zatem kilka zajawkowych tekstów, ogarnijmy ten slangowy bajzel, by żaden typ lub maniura z UK nie przysporzyli nam rozkminy i byśmy nie zaliczyli jakiejś niehalo wtopy. Ogarnijcie pierwszą porcję najpopularniejszych slangowych zwrotów w języku angielskim i bez spiny uderzajcie na najbardziej wyczesane ośki w anglojęzycznych rewirach.

Czytaj więcej: Angielski slang - część 1 →

Temat lekcji: ciekawe atrakcje turystyczne w Anglii
Wykonawca: Ylvis
Utwór: Stonehenge

Wakacje w Anglii z reguły przywołują na myśl plejadę wyświechtanych i stereotypowych obrazów: czerwone double-deckery, pokryte strzechą chatki i wiejskie puby, podejrzanie blada herbata, ekscentryczni arystokraci z zakręconym wąsikiem, chłopcy w okularach z czarodziejskimi różdżkami, szarobure niebo, chmury i sto odmian deszczu. Jednakże turyści bywają zaskoczeni faktem, iż parasole zaskakująco często pozostają złożone, indyjskie i chińskie restauracje przyćmiewają szyldy „Fish and chips”, a co niektórzy natywni mieszkańcy Wysp Brytyjskich wypowiadają na głos słowo „Voldemort”. Podobnie mają się sprawy z atrakcjami turystycznymi, które wcale nie muszą być sztampowe i nie ograniczają się zaledwie do Londynu. Poniżej pokrótce przedstawię kilka miejsc definitywnie wartych zwiedzenia:

Czytaj więcej: Lekcja muzyczna: ciekawe atrakcje turystyczne w Anglii →

Dżdżysta aura tego lata sprzyja przeziębieniom, czego dowodem są siąkające nosy, gromkie kichnięcia i pokasływanie wszędzie wokół, a już najbardziej w środkach komunikacji miejskiej. A że pleniące się niczym stonka na polu niepryskanych ziemniaków plebejskie zwyczaje (za przeproszeniem uszu) skutkują faktem, iż coraz mniej osób kulturalnie zatyka paszczęki kasłając i prychając – cóż, zarazki plenią się równie szybko, co te stonki. Jednakże zamiast załamywać ręce, wykorzystajmy ów stan rzeczy. Tak więc dziś zajmiemy się wymową nosowego [ŋ], co okaże się dużo prostsze, jeżeli będziemy chociaż trochę mówić przez nos. Zatem jeżeli jeszcze nie wpadliście w szponiaste łapska wirusów i nie macie kataru, proponuję posiedzieć z mokrymi włosami w przeciągu, przejechać się autobusem w towarzystwie pasażerów co rusz wycierających nos wierzchem dłoni lub (uwaga! działa tylko dla alergików!) pomeandrować polnymi ścieżynami i leśnymi duktami. Wszyscy już mówią przez nos? Czas więc uzbroić się w chusteczki i zaczynamy!

Czytaj więcej: Wymowa -ng oraz -ing, czyli nosowe "n" w języku angielskim →