Można by pomyśleć, że kwestie tak tuzinkowe i głęboko zakorzenione w prozie codzienności, jak nazwy palców w języku angielskim, wszyscy mają – że tak powiem - w małym palcu. Rzeczywistość jednak zdaje się w tym miejscu pokazywać środkowy palec, jako że wiedza odnośnie palców niejednokrotnie między owymi palcami przelatuje, pozostawiając jedynie palczaste echa niejasnych skojarzeń. Dlatego też dziś bliżej przyjrzymy się palcom, zarówno tym u dłoni, jak i nóg; omówimy też związane z nimi idiomy, a wszystko to po to, by tematykę palców znać jak własne… no, pięć palców… Co więcej, dam Wam nie tylko palec, ale i całą rękę, albowiem słownictwu związanemu z jej budową też poświęcimy kilka chwil.

Czytaj więcej: Nazwy palców w języku angielskim →

Te dwa podejrzane, by nie rzec: szemrane skróty często bywają źródłem nieporozumień, pomyłek tudzież omyłek, znaczeniowego zamieszania i – mówiąc bez ogródek - przysparzają biednym użytkownikom języka angielskiego tyle problemów, jakby chytrze uknuł i ukuł je sam diabeł. Powyższe stwierdzenie odnośnie etymologii wziętych na ruszt wyrażeń niewiele mija się z prawdą, albowiem zarówno „i.e.”, jak i „e.g.” zawdzięczają swą egzystencję łacinie, powszechnie uznawanej za kolebkę wszelkiego lingwistycznego zła. Nic zatem dziwnego, że skróty te mieszają w anglojęzycznych głowach, skoro są niczym innym jak wciąż drgającymi mackami dawno wymarłego języka, który do dziś nawiedza mnie w koszmarach nocnych (trauma ze studiów). By uchronić Was od przepadnięcia w osnutym łacińskim mrokiem labiryncie współczesnej angielszczyzny, podzielę się kilkoma radami odnośnie użycia „i.e.” oraz „e.g.” i omówię ich znaczenie.

Czytaj więcej: Różnica między I.e. oraz E.g. →

W poprzednim wpisie poznaliśmy trzynaście sposobów na przywitanie się w języku angielskim, dziś natomiast przyszedł czas na pożegnania – bo przecież gdy powiedziało się „a”, należy prędzej czy później powiedzieć „b” i po każdym, jakkolwiek długim czy miłym spotkaniu nadchodzi w końcu pora na ostatnie słowo. By nie kusić losu i nie wywoływać numerologicznego wilka z lasu, odejdę od pechowej trzynastki na rzecz dużo bardziej neutralnej dziesiątki, przyjaźniejszej człowiekowi (da się na paluchach zliczyć…), cieszącej oko swą krągłą, rubensowską wręcz formą. Zaznaczam też, iż na poniższej liście zabraknie pożegnań niewerbalnych, co nie znaczy, że w krajach anglojęzycznych nie macha się na do widzenia. Macha się, macha, a jakże, choć ów element mowy ciała bynajmniej nie jest obowiązkowy. Tak więc przejdźmy do aspektów lingwistycznych, pozostawiając cielesność na inną okazję.

Czytaj więcej: 10 sposobów na pożegnanie się po angielsku →

Zastanawiacie się zapewne, po co nam aż 13 (słownie: trzynaście!) sposobów na przywitanie się w języku angielskim. Dlaczego tak kolosalna, wręcz przytłaczająca swym ogromem, niedająca się zliczyć na palcach obu rąk, a na domiar złego pechowa liczba? Czy nie wystarczyłby jeden sposób, maksymalnie dwa? Ano nie bardzo, jako że Anglicy nie przepadają za powtarzaniem się, przez co w anglojęzycznym towarzystwie dobrze jest użyć na przywitanie innej frazy niż ta, którą posłużył się nasz rozmówca. Co więcej, jako że człowiek – rzekomo – należy do zwierzów stadnych, prawdopodobnie od czasu do czasu przyjdzie Wam przywitać się z całym mówiącym po angielsku stadem, a wtedy znajomość licznych adekwatnych sformułowań może okazać się zbawienna dla naszej oryginalności, uprzejmości, elokwencji i tym podobnych jakże pożądanych cech osobowości. Dlatego też bez dalszej zwłoki i zbędnych ceregieli zabierzmy się za przyswajanie przywitań na każdą okazję, by świecić przykładem w mroku ignorancji.

Czytaj więcej: 13 sposobów na przywitanie się po angielsku. →

Ostatnio poznaliśmy kilka podstawowych słówek w języku angielskim związanych z jesienią. Mam nadzieję, że od tamtego czasu zdążyliście już rzucić kogoś szyszką (jeżeli nie, to polecam rozpatrzyć tę kuszącą perspektywę) i z utęsknieniem czekacie na kasztany oraz żołędzie, by w domowym zaciszu stworzyć z nich miniaturę psa. Ach, jesień! Jednakże jesień to nie tylko swawole, harce, tańczące na wietrze liście i zwiewne babie lato. Z ową porą roku związane są też poważniejsze sprawy, jak na przykład idiomy. I bynajmniej nie mam na myśli oklepanych idiomów polskich, które zapewne niejednokrotnie gościły na waszych językach, co to to nie! Chciałbym poruszyć kwestię bardziej intrygującą, większej wagi lingwistycznej (w kontekście czytanego przez Ciebie bloga, ma się rozumieć), a mianowicie jesienne idiomy po angielsku. Poniżej znajdziecie przykłady najokazalszych przedstawicieli rzeczonego gatunku, wraz z tłumaczeniami, definicjami, zdaniami… Nic, tylko się uczyć!

Czytaj więcej: Jesienne idiomy →

Słowa “eminent” oraz “prominent” są eleganckimi, kusząco brzmiącymi, nierzadko praktycznymi i definitywnie problematycznymi przymiotnikami w języku angielskim, a rzeczona problematyczność wynika z różnicy między nimi, która nie dość, że jest nikła i często zależy od subiektywnego widzimisię, to jeszcze zdaje się zacierać w niektórych kontekstach. Zresztą co tu dużo mówić – w naszej mowie ojczystej co bardziej elokwentni krasomówcy posługują się polskimi odpowiednikami o następujących definicjach (według słownika PWN):

  • eminentny - wybitny, znakomity
  • prominentny - zajmujący eksponowane stanowisko w jakimś środowisku

Przyznacie sami, że różnice między „wybitnością” a „zajmowaniem eksponowanego stanowiska” niekiedy bywają kwestią sporną, choć oczywiście nie zawsze. Wystarczy włączyć telewizor wieczorową porą, by ujrzeć całe mnóstwo wielce eksponowanych, acz mało wybitnych person.

Czytaj więcej: Różnica między "eminent" i "prominent" →

Ech, sierpień dobiega nieuniknionego końca, a co za tym idzie kolejne wakacje dokonują na naszych oczach swego żywota. Już za parę dni dotychczas zaledwie majacząca gdzieś na horyzoncie czasoprzestrzeni mara szkoły stanie się rzeczywistością, niezapowiedziane kartkówki będą niezapowiedzianie nękać o poranku, wywiadówki wzbudzą niepokój po zachodzie słońca, dni osnuje szarość, noce – nieprzebyty mrok. Jak by to napisał George R. R. Martin: winter is coming! Należy się zatem adekwatnie przygotować, wedle myśli: znaj swojego wroga. Podstawą każdego przygotowania jest, jakże by inaczej, wiedza, na której to skupimy się w niniejszym wpisie. Otóż, poznamy dziś nazwy przedmiotów szkolnych (school subjects) w języku angielskim, abyście zawsze mogli precyzyjnie, bez zawahania, płynnie i dobitnie objawić anglojęzycznemu światu, których przedmiotów nie lubicie najbardziej. W moim przypadku była to łacina… Heinrich Heine, niemiecki poeta epoki romantyzmu, też ewidentnie nie pałał doń miłością, tak komentując ideę nauki owego wymarłego języka:

If the Romans had been obliged to learn Latin, they would never have found time to conquer the world. (Gdyby Rzymianie musieli uczyć się łaciny, nigdy nie znaleźliby czasu na podbój świata.)

Czytaj więcej: Przedmioty szkolne po angielsku, czyli "school subjects" →

Rzeczowniki grupowe w języku angielskim noszą nazwę „collective nouns” lub „group nouns” i potrafią być równie intrygujące co zabawne, szczególnie gdy mowa o malowniczych tudzież wybujałych zwrotach przeważnie opisujących grupy zwierząt. Większość z nich pochodzi z XIV w., kiedy to w roku 1486 została opublikowana księga o tytule „Book of St Albans” autorstwa (prawdopodobnie) Juliany Barnes. W owej publikacji znajdowała się lista 165 rzeczowników grupowych, które mimo swej frywolnej, metaforycznej, niekiedy zgoła nonsensownej natury zdobyły nie lada popularność, wprowadzając do obiegu takie zwroty jak:

  • a melody of harpers
  • a sentence of judges
  • a drunkship of cobblers

Czytaj więcej: Ciekawe i zabawne rzeczowniki grupowe, czyli „collective nouns” →