W wydanej w 2008 roku książce o wiele mówiącym tytule „In Defense of Food: An Eater's Manifesto” autor Michael Pollan zwięźle i treściwie – bo raptem w 3 zdaniach, zawierających łącznie 7 słów - przedstawia całą filozofię zdrowego żywienia:

Eat food. Not too much. Mostly plants.
(W wolnym tłumaczeniu: Jedz. Nie za dużo. Głównie rośliny.)

Czytając dalej, dowiadujemy się, iż przez rośliny Pollan rozumie głównie warzywa, które choć często znienawidzone przez dzieci, rzekomo powinny stanowić podstawę naszej diety. Cóż, roztrząsanie kwestii dietetycznych możemy odstawić na później, lecz zagadnienia stricte warzywne – a dokładniej: warzywne w kontekście lingwistycznym – zasługują na uwagę, chociażby dlatego, że w poprzednim wpisie zapoznaliśmy się z nazwami owoców w języku angielskim, o warzywach nie wspominając choćby słowem! Ale przecież skoro są one tak hiper super mega ultra wartościowe, by nie rzec: kluczowe dla przetrwania w sensie fundamentalnym; skoro tak się je chwali i na piedestał wznosi, to warto wiedzieć, jak owe warzywa nazywać, gdy znajdziemy się w krajach anglojęzycznych. Wiedza ta powinna być pożądana zarówno przez entuzjastów zieleniny, jak i jej przeciwników – albowiem trzeba jasno dać do zrozumienia kelnerowi, czego się na pizzy i w burgerze nie chce…

Czytaj więcej: Warzywa po angielsku →

Owoce to iście fascynujące twory natury – nie dość, że smaczne i zdrowe, to na dodatek (przynajmniej w języku angielskim) ciekawe pod względem liczby mnogiej oraz względnej niepoliczalności słowa fruit w niektórych kontekstach, o czym przeczytacie tutaj. Dziś zajmiemy się tematem, który również ma co nieco wspólnego z mnogością owoców, albowiem zapoznamy się z angielskimi nazwami całej ich plejady, nie bacząc na kolor, kształt, wielkość, ilość pestek, grubość skórki, zawartość witaminy C, właściwości antyoksydacyjne czy smak. W pełni obiektywnie uwzględnimy unoszące się na wodzie jabłka (których około ćwierć objętości stanowi powietrze), jak i tonące banany (czysto biologicznie należące to rodziny wszelkiego rodzaju berries), a także ananasy, będące de facto mutacją kokosów, zaistniałą wskutek radiacji złóż kryptonitu. I tak, owszem, zgadza się – jedno z powyższych stwierdzeń to wymyślona przeze mnie kompletna bzdura. Wracając do tematu – na liście zabraknie jednak najpopularniejszego przedstawiciela taksonomicznie rozumianych owoców – pomidora. Dlaczego? Cóż, choć pomidor niby jest owocem, to jednak bardziej zdaje się być warzywem… Ot kolejny niewytłumaczalny paradoks Wszechświata, zapewne związany z manifestacją ciemnej energii, pianą kwantową, dualizmem korpuskularno-falowym, lub fanaberią taksonomistów.

Czytaj więcej: Owoce po angielsku →

W poprzednim wpisie zapoznaliśmy się z intrygującymi częściami ciała, które w języku angielskim prezentują się iście nietuzinkowo. Dziś z kolei przyszedł czas na bliższe, wnikliwsze, a wręcz ciekawskie przypatrzenie się twarzy, a konkretnie kilku jej fragmentom, zakamarkom tudzież częściom krańcowym. Wiedza taka bywa przydatna – na przykład można wykorzystać nowo poznane zwroty do sformułowania względnie urokliwego, wątpliwie romantycznego, acz błyszczącego oryginalnością komplementu:

I love the way your hair curls around your pinna.

Można też dać upust dociekliwości i zadać pytanie, które z pewnością frasuje co drugi rządny wiedzy umysł:

Czytaj więcej: Części twarzy, o malowaniu których nie śniło się młodym klaryskom →

Język angielski jest na tyle osobliwy, że nawet w anglojęzycznej świątyni ciała – miejscu przecież znanym powszechnie – możemy natknąć się na zakamarki, ba! na korytarze całe i połacie, które jak nic wprowadzą w konsternację i dadzą nieco do myślenia. I na nic zda się wnikliwe studiowanie własnej postaci w lustrze (tudzież czyjejś, wcale niekoniecznie w lustrze), próżne okażę się błądzenie wzrokiem, a nawet manualne poszukiwania mogą zwieść na manowce w obliczu części ciała zgoła egzotycznych, dziwacznych, a jednak prawdziwych! No bo co powiecie na następujące zdania, wbrew pozorom całkiem niewinne:

  • I stubbed my hallux and now it is all swollen and red.
  • My axilla is hairy, sweaty and smelly.
  • I massaged my coccyx a bit.

Czytaj więcej: Części ciała, o których nie śniło się młodym klerykom →

Dzisiaj kontynuujemy zajawkę na slang w języku angielskim, bez którego ciężko wymiatać na anglojęzycznych dzielniach. Toteż zapodaję kolejną porcję niewąskich (a wręcz grubych i na wypasie) motywów, byście nie zamulali wydygani przed nieco bardziej obcykanymi ziomusiami i foczkami z UK. Bez dalszej zwłoki jedziemy prosto z centrali na pełnym oriencie – kąsajcie temat!

Czytaj więcej: Angielski slang - część 2 →

Wszyscy regularni czytelnicy powszechnie poważanego (z reguły dość głęboko) periodyku „Fakt” zapewne już czytali opublikowany z okazji Dnia Babci artykuł „Dziadkowie! Tak mówią Wasze wnuczki!”, który rozpoczyna się następującymi słowami:

Dziadkom coraz trudniej zrozumieć wnuki. Wszystko z powodu młodzieżowego slangu. Nowe słownictwo wcale nie musi jednak odgradzać dziadków od ukochanych wnuków.

Otóż to! Młodzieżowy slang definitywnie stanowi barierę na drodze porozumienia, której przeskoczenie wymaga nie lada lingwistycznych akrobacji. Na wzór dziadków, również uczniom języka angielskiego ciężko zrozumieć anglojęzyczną młodzież, posługującą się wyrażeniami, o których nie śniło się purystom językowym, przykładnym anglofilom, sędziwym profesorom i młodym klerykom. Obczajmy zatem kilka zajawkowych tekstów, ogarnijmy ten slangowy bajzel, by żaden typ lub maniura z UK nie przysporzyli nam rozkminy i byśmy nie zaliczyli jakiejś niehalo wtopy. Ogarnijcie pierwszą porcję najpopularniejszych slangowych zwrotów w języku angielskim i bez spiny uderzajcie na najbardziej wyczesane ośki w anglojęzycznych rewirach.

Czytaj więcej: Angielski slang - część 1 →

Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się, że w języku angielskim nie kto inny jak Bob jest twoim wujem, od francuskich słów uszy więdną, a z kosmatymi piętami najpewniej nie zdobędziemy zaufania. Dziś przedstawię kolejne trzy idiomy, które zasługują na uwagę chociażby ze względu na swój osobliwy urok. Przed nami szewcy i psie buty, rozmowy bez spodni (wiem, brzmi kusząco;-P) oraz dziurawe dobra konsumpcyjne.

Czytaj więcej: Zabawne angielskie idiomy – część 2 →

Po czym poznamy prawdziwych przyjaciół? Cóż, zapewne istnieje wiele wyznaczników. Irlandzki poeta, prozaik i dramatopisarz Oscar Wilde proponuje następującą definicję:

A true friend stabs you in the front.
(Prawdziwy przyjaciel dźgnie cię od przodu.)

Drogą dedukcji i analogii łatwo można wywnioskować, iż przyjaciele fałszywi nic tylko czają się ze sztyletami na nasze plecy. Iście przerażająca wizja. Wymiar grozy rośnie jeszcze bardziej, gdy uświadomimy sobie, że w języku angielskim owi fałszywi przyjaciele chytrze czyhają za co drugim metaforycznym rogiem słownikowych kart, zastawiając językowe pułapki i prowokując do popełnienia błędu. Przyjrzyjmy się bliżej tym faryzejskim szubrawcom.

Czytaj więcej: False friends, czyli dwulicowe słowa →