Dziś zajmiemy się mało wdzięcznym, a wręcz znienawidzonym przez wielu uczniów tematem – Phrasal verbs, czyli czasownikami złożonymi (lub frazowymi) w języku angielskim. Jakkolwiek straszne by owe czasowniki nie były i jakich uczuć grozy czy odrazy by nie budziły, prędzej czy później trzeba stawić im czoła, albowiem rodowici Anglicy złośliwie używają tychże konstrukcji gdzie popadnie, siejąc zamęt w i tak wystarczająco chaotycznym języku. By jeszcze odrobinę uprzykrzyć egzystencję wszystkich nieboraków zgłębiających tajniki języka angielskiego dodam, iż wiele czasowników złożonych posiada kilka znaczeń, często nijak ze sobą niezwiązanych. W tym momencie zapewne zastanawiacie się, czy istnieje jakaś sprytna, łatwa i przyjemna metoda nauki tej pokrętnej części słownictwa? Czy buduję napięcie, by potem jednym zdaniem z powrotem przywrócić uśmiechy na twarze mych dzielnych Czytelników (i Czytelniczek)? Cóż, powiem krótko – nie. Trzeba zacząć wkuwać, ot co. Zatem do roboty moi drodzy! Poniżej (na rozgrzewkę) lista 25 popularnych, przydatnych i powszechnie stosowanych czasowników frazowych, które po prostu trzeba znać. Każdy czasownik opatrzony jest definicją w języku angielskim i ilustrującym znaczenie przykładem.

Czytaj więcej: Czasowniki złożone, czyli Phrasal verbs →

Mało kto lubi rozmawiać o pracy, a ściślej mówiąc mało kto mówi o pracy bez narzekania, marudzenia, jęczenia, bez gestykulacji rodem z Włoskiego dramatu, bez żyłek występujących na czoło, bez nie nadających się do publikacji zwrotów, od których nawet Kłapouchemu uszy by zwiędły, w efekcie plącząc się gdzieś pod nogami (tfu, kopytami) – słowem: mało kto wypowiada się o pracy ciepło. Dlatego też dla odmiany postanowiłem wprowadzić optymistyczną nutę w omawiany temat poprzez złagodzenie dysonansu towarzyszącego pracy, a konkretnie – pracy w języku angielskim. Zatem z uśmiechem na twarzy, z tęczą za oknem i niemalże robiąc szpagaty w paroksyzmie radości napiszę dziś o różnicy między słowami „work” i „job”, a niech mi tylko ktoś nosem spróbuje pokręcić, to szybko zostanie ów nos utarty!

Czytaj więcej: Różnice między "job" i "work" →

Marcowe ekwinokcjum już za nami, niejedna Marzenna sczezła w płomieniach lub utopiła się w rwących wodach Polskich rzek i potoków, a zatem wszelkie znaki na niebie i ziemi formalnie, dyskretnie, acz jednoznacznie sugerują, że nadchodzi wiosna. No i fajnie, wszystko pięknie, z tym że warto byłoby wiedzieć, jak tę całą zieleń w rozkwicie, jak bieganie na bosaka o zaranku po bujnej trawie, jak wiosenne harce i swawole opisać – i to nie ot tak opisać w pierwszym lepszym języku, lecz opisać po angielsku! Za chwil kilka przedstawię Wam garść adekwatnego słownictwa, wpierw jednakże chciałbym bliżej przyjrzeć się angielskiemu słowu „spring”, które oznacza nie tylko wiosnę, lecz również:

  • springwiosna, źródło, krynica, zdrój, sprężyna, resor
  • to springskakać, tryskać, wyrastać

Przyznacie sami, iż ilość znaczeń tego na pozór skromnego słówka jest iście pokaźna. Ale do rzeczy – poniżej znajdziecie słownictwo pachnące pączkującą florą oraz mieniące się barwami kwitnącego kwiecia, czyli czas na wkuwanie słówek związanych z wiosną. Definicje oczywiście w języku angielskim, co by za łatwo nie było.

Czytaj więcej: Słownictwo związane z wiosną →

W poprzednim wpisie zajęliśmy się uprzejmościami w języku angielskim w sensie ogólnym, dziś natomiast przyjrzymy się pewnemu szczególnemu aspektowi związanemu z grzecznością, a mianowicie zajmiemy się etykietą w kontekście szeroko pojmowanej gościnności. Na wstępie warto zauważyć, iż Anglicy szczególnie gościnni nie są i nie powinniście dać sobie mydlić oczu ich krasomówstwem tudzież potokiem ochów, achów czy innych apostrof. Niech dowodem powyższego ostrzeżenia będzie angielskie porzekadło, które porównuje gości do ryb:

Guests, like fish, begin to smell after three days

Nota bene niekiedy można natrafić na nieco bardziej bezpośrednią, przez co też bardziej wymowną wersję:

Fish and visitors stink after three days

I co Wy na to, ha? No ale jak już znajdziemy się w angielskiej gościnie, niechybnie zostaniemy obsypani faryzejskimi i obłudnymi uprzejmościami, jakkolwiek byśmy nie pachnieli. Trzeba zatem jakoś się odnaleźć w tej kurtuazyjnej dżungli i od czasu do czasu coś pod nosem odburknąć. By uprościć Wam życie, przygotowałem garść zwrotów przydatnych w niemalże każdych typowych odwiedzinach.

Czytaj więcej: Gościnność po angielsku →

W dzisiejszym wpisie już na samym początku dopuszczę się stwierdzenia natury absolutnej i na wskroś kosmologicznej, pisząc, co następuje: nikt nie lubi obcesowości, ordynarności tudzież szeroko pojmowanego buractwa. A najbardziej nie lubią owych cech Anglicy, słynący przecież ze swej nienagannej etykiety, przykładnych manier oraz tym podobnych salonowych ekscesów. Dlatego też przebywając wśród anglojęzycznych gentlemanów oraz ladies należy poniechać plebejskich obyczajów, powstrzymać się od dłubania w nosie, nie puszczać (za przeproszeniem uszu) bąków, zasłaniać dłonią paszczękę przy ziewaniu, a w ogóle to najlepiej nie ziewać i rzeczonej paszczęki w towarzystwie nie rozdziawiać! Gdy zaś przyjdzie to wypowiedzi ustnej, wypada posługiwać się odpowiednimi zwrotami, które każdy uczeń dbający o etykietę i kurtuazję winien znać. Poniżej znajdziecie kilka najbardziej uniwersalnych fraz, będących swoistym grzecznościowym niezbędnikiem.

Czytaj więcej: Uprzejmości po angielsku →

Dzisiaj zajmiemy się słownictwem związanym z jednostkami miary popularnych rzeczowników niepoliczalnych w języku angielskim. Jak sama nazwa wskazuje, rzeczowniki niepoliczalne są – mówiąc bez ogródek – przeokropnie kłopotliwe, gdy zachodzi potrzeba ich liczenia, a trzeba Wam wiedzieć, iż istotnie takowe sytuacje w życiu się zdarzają. Przewrotna proza codzienności może nam rzucić pod nogi kłodę w postaci konieczności skrzętnej kalkulacji ilości mąki, soku, płatków śniadaniowych czy dżemu do kupienia; może też się zdarzyć, że niezbędnym będzie precyzyjne określenie ilości sera na kanapkę czy cukru do kawy; lub (w najgorszym wypadku) zdefiniowanie ilości papieru toaletowego, który właśnie się skończył, lecz fakt ów został przez nas przeoczony i jesteśmy zdani na łaskę znajdujących się w zasięgu naszego głosu anglojęzycznych łaskawców. Bo oczywiście powyższe ewentualności należy rozpatrywać w kontekście anglojęzycznym, co nie dość, że dodaje dramatyzmu sytuacji, to na dokładkę skłania do refleksji na temat rzeczonych jednostek miary. Przyjrzyjmy się bliżej tym najbardziej powszechnym.

Czytaj więcej: Jednostki miary rzeczowników niepoliczalnych →

W języku angielskim można odnaleźć całe mnóstwo słów czy fraz, które często są ze sobą mylone, niewłaściwie używane lub błędnie rozumiane. Dzieje się tak, ponieważ rzeczone słowa - zapewne za sprawą wszędobylskich sił nieczystych tudzież niesprzyjającej koniunkcji planet (albo nawet i sfer!) – wyglądają podobnie, brzmią podobnie, albo (w najgorszym wypadku) wyglądają i brzmią podobnie na raz, co stanowi istne apogeum lingwistycznej złośliwości. Tak więc po raz kolejny musimy przywdziać równie symboliczną co metaforyczną pelerynę, zakasać rękawy i poprzez cierpliwą naukę, jak na językowych bohaterów przystało, wyplenić zło czyhające na nieświadomych uczniów. W odwiecznej walce pomoże nam poniższa lista, która przedstawia różnice między kilkoma notorycznie mylonymi zwrotami.

Czytaj więcej: Często mylone słowa →

Cóż może być ciekawszego i bardziej intrygującego od idiomów w języku angielskim? Prawdę mówiąc – całe mnóstwo rzeczy. Lecz nawet jeżeli nie jesteście zagorzałymi fanami anglojęzycznej idiomatyki, to tak czy owak istnieje spora szansa, że dzisiejsza porcja fraz i wyrażeń trafi do Waszych serc – prosto przez żołądek, albowiem motywem przewodnim niniejszego wpisu jest jedzenie. Językowych entuzjastów z apetytem na sowitą porcję słownictwa przestrzegam przed ślinieniem się, które nie dość, że utrudnia wymowę, to na domiar złego może zostać błędnie odczytane jako brak dobrych manier. Serwowane poniżej idiomy okraszone są definicją w języku angielskim oraz przykładami.

Czytaj więcej: Angielskie idiomy z jedzeniem →